top of page

Kurdyjska droga do niepodległości. Rok po referendum.

  • Zdjęcie autora: Marek Sygacz
    Marek Sygacz
  • 25 wrz 2018
  • 2 minut(y) czytania

Dokładnie rok temu, 25 września 2017 roku byłem w irackim Kurdystanie i obserwowałem gigantyczny, patriotyczny karnawał , który poprzedzał i wieńczył referendum niepodległościowe w tej enklawie. ​Z mojej perspektywy tak to wówczas wyglądało:

Referendum miało zwrócić uwagę świata na Naród bez Państwa, stać się zalążkiem nowego układu sił na Bliskim Wschodzie. W efekcie było głosowaniem niespełnionych nadziei, które podsycane były przez politycznych liderów, głównie ówczesnego prezydenta Masouda Barzaniego i jego polityczny obóz.


Ale to głosowanie było też aktem sprzeciwu wobec polityki Bagdadu, który coraz dotkliwiej ograniczał autonomię Kurdystanu, między innymi tnąc kasę płynącą z budżetu centralnego. W referendum - przy 72 procentowej frekwencji - aż 93 procent głosujących opowiedziało się za niepodległością. Karnawał nie trwał długo, a rzeczywistość po głosowaniu była dużym rozczarowaniem. Irackie władze wyciągnęły surowe konsekwencje wobec Kurdystanu. Na region spadły sankcje, które pokazały, że "autonomia" dla Bagdadu jest tylko smyczą, którą można skrócić, a sen o niepodległości dla Kurdów pozostanie tylko snem.

Zamknięto kurdyjskie lotniska dla międzynarodowych lotów, ograniczono ruch graniczny, a zwolennicy referendum na tak zwanych "terytoriach spornych" byli szykanowani. Dla krajów ościennych, głównie Turcji i Iranu, referendum było nie mniej niebezpieczne. Władze tych krajów obawiały się podobnych ruchów wśród swoich kurdyjskich mniejszości.

Do Kirkuku i na inne sporne ziemie, kontrolowane przez kurdyjskich Peszmergów odczasu wyparcia ISIS, wjechały irackie czołgi i wkroczyły szyickie milicje Hashd al-Shaabi.

Władze w Bagdadzie pokazały Kurdom miejsce w - przez siebie ustalonym - szeregu. Bagdad nie uznał referendum, a kurdyjski rząd wezwał do unieważnienia jego wyników. Prezydent Masoud Barzani - niemal czczony jako ojciec narodu - zapowiedział, że nie będzie starał się o reelekcję.


Region został objęty międzynarodowym embargiem. Ostatni rok to ciągła praca nad odbudowaniem układu i relacji z irackim rządem sprzed referendum.

Kurdyjska demonstracja niepodległości, jaką było referendum, została zauważona, ale nie uznana przez świat. W regionie naród, który szuka wzorów

i oparcia na Zachodzie, jest skazany na różne formy izolacji.

Kurdowie znowu zostali sami.


 
 
 

Komentarze


ZAJRZYJ KONIECZNIE

Black.png

Jeśli masz ochotę ( i środki :) ) możesz wesprzeć #StrefęKonfliktu

Wpłać darowiznę przez PayPal
bottom of page